First model, the return, after long long break - I thought about any simple 1/700 scale ship, but next I've woken up and decide to 1/350. It's cheap and easy return, so carton/scratch type - paints, tools, etc. cost something (on the beginning especially) but plastic kits with full accessories (etched, diecast, etc.) could be really expensive - I think I could easy spent about 200£ on one ship, in rich version.
But I don't care about "full" or "rich" versions, I just need to keep my head and hands busy.
So, first "shot" - German heavy cruiser
"Prinz Eugen", and it's difficult to say why this one. Or maybe not - I am sentimental to this class ("Blucher" was short-lived but she was victim in
one of strangest coastal battle ever, "Admiral Hipper" has interesting career too); I am attracted by famous Bismarck/Hood battle, when PZ has involved, and it's quite interesting how PZ survived both nuclear blasts test after world war. By the way, there were elegant (I don't remember if American or British sailors called her "yacht" in compare to own battlecruisers) and wise designed ships, except powerplant maybe.
"Prinz Eugen" model probably will be similar to this photo, early equipment and setup, probably in painting on famous 24 May 1941:
Pierwszy model, po powrocie do modelarstwa, po długiej przerwie - miało być coś prostego w skali 1/700 ale oprzytomniałem i jednak będzie 1/350. Powrót niskokosztowy typu karton/scratch, gdyż farbki, kartony i narzędzia kosztują jakieś pieniądze (szczególniej na starcie), ale plastikowe okręty plus akcesoria do nich (fototrawione itp) na dobrym pozimie, dawniej nieosiągalnym, potrafią naprawdę osłabić kosztami - myślę, że spokojnie mógłym wydać 200 funtów na jeden model, jakbym na bogato chciał pojechać.
Tyle, że mi się nie chce na bogato ani na superowo, tylko ot, zająć czymś ręce i głowę.
Na pierwszy ogień poszedł, trudno powiedzieć czemu, ciężki krążownik niemiecki WW2
"Prinz Eugen". A może i nie trudno - mam sentyment do tego typu ("Blucher" miał karierę krótką, ale za to był ofiarą
jednej z najdziwniejszych bitew przybrzeżnych, "Admiral Hipper" też miał interesującą historię); do PZ ciągnie mnie też chyba za bitwę Bismarck/Hood i za to, że przetrwał dwa testy nuklearne, jakie zafundowali mu Amerykanie po wojnie. W ogóle to były eleganckie (nie pamiętam czy Brytole czy Jankesi, w porównaniu z swoimi ciężkimi okrętami uważali PZ za jacht...) i sensowne okręty, no może poza siłowniami. "Prinz Eugen" będzie mniej więcej jak na zdjęciu, czyli z początku służby, zapewne w malowaniu z pamiętnego 24 maja 1941r.:
Model will be static, of course, waterline type. I use shipyard's plans mostly - superb scans from
Dreadnought Project, and tons of photos from web.
Model będzie oczywiście statyczny, do linii wodnej. Bazuję głównie na planach stoczniowych, których doskonałe skany stoją na
Dreadnought Project oraz na milionie zdjęć z sieci.